W dobie maso­wo udo­stęp­nia­ny­ch w inter­ne­cie memów o tym, jak żyć szczę­śli­wie, zdo­by­wać wszyst­ko, cze­go tyl­ko zapra­gnie­my, powin­no być jasne, że żyje­my wśród uśmiech­nię­ty­ch, speł­nio­ny­ch ludzi, no i – rze­cz jasna – sami tacy jeste­śmy, zdo­byw­cy, marzy­cie­le, szczę­śli­we żony, mat­ki, mężo­wie, ojco­wie, part­ne­rzy i part­ner­ki, pra­cow­ni­cy. No, tyl­ko że nie jeste­śmy. Szcze­rze — nie wiem ile razy w życiu usły­sza­łam,… Czytaj dalej
Może kie­dyś było tak, że jeśli chcia­łaś wie­czo­rem czy­tać książ­kę, to musia­łaś po cichut­ku przy­sią­ść przy czę­ścio­wo prze­szklo­ny­ch drzwia­ch, przez któ­re wpa­da­ło tro­chę świa­tła. O tej porze powin­naś już spać, gdy­by się dowie­dział, była­by awan­tu­ra. Może pamię­ta­sz, jak czy­ta­łaś z wypie­ka­mi na twa­rzy „Aka­de­mię Pana Klek­sa” nasłu­chu­jąc jed­no­cze­śnie, czy na klat­ce scho­do­wej nie sły­chać kro­ków. Być może było też tak,… Czytaj dalej
Nie do wia­ry, że znów mi się to zda­rza. Budzę się rano z cięż­kim ser­cem, nadal nie wiem co robić, ale auto­ma­tycz­nie zakła­dam swo­je ulu­bio­ne ciu­chy do bie­ga­nia, skar­pet­ki, na koniec buty. Do ple­ca­ka paku­ję ubra­nia na zmia­nę i wycho­dzę. Dziw­nie się czu­ję, goto­wa, ubra­na, z nume­rem star­to­wym przy­cze­pio­nym z przo­du, ale jed­nak nie­go­to­wa, po mie­sią­cu przy­mu­so­wej prze­rwy, nie tak,… Czytaj dalej
Kupi­łam ostat­nio wagę. Nie taką zwy­kłą, zasza­la­łam – kupi­łam wagę z ana­li­za­to­rem skła­du cia­ła, czy­li  cudo, któ­re powie mi ile mam w cie­le mię­śni, ile tłusz­czu, ile ważą moje kości i takie tam. Zde­cy­do­wa­nie nie jest to pro­dukt, któ­ry trze­ba mieć w domu, ale jako że moje życie w dużej mie­rze krę­ci się wokół róż­ne­go rodza­ju zmian, inte­re­su­ją mnie i… Czytaj dalej

Historie

Siłaczka

6 lutego 2017
Mia­łam kie­dyś chło­pa­ka, któ­ry wiecz­nie mówił o mnie: siłacz­ka… To było jakoś w liceum i cza­sem nie mogę uwie­rzyć, jak bar­dzo to okre­śle­nie do mnie przy­lgnę­ło. Chy­ba do tego stop­nia, że sama uwie­rzy­łam, że ta siłacz­ka to ja i ukła­da­łam swo­je życie w taki spo­sób, by móc na bie­żą­co to sobie udo­wad­niać. Na pew­ne rze­czy nie mia­łam wpły­wu. Na to,… Czytaj dalej
Nie pamię­tam dokład­nie któ­ry to był dzień, pamię­tam tyl­ko, że począ­tek stycz­nia. I pamię­tam, że czu­łam się źle. Było mi kosz­mar­nie smut­no, wyglą­da­ło na to, że tra­cę kogoś bar­dzo waż­ne­go i nie do koń­ca wie­dzia­łam, co z tym zro­bić. Jakieś sta­re połą­cze­nia w mózgu pod­po­wia­da­ły nie­ustan­nie, żebym zaczę­ła jeść. Nie sałat­kę — coś nie­zdro­we­go, nie­do­bre­go, któ­rąś z tych rze­czy, któ­ry­mi… Czytaj dalej
Gdy­bym pro­wa­dziła sta­ty­styki tema­tów, któ­re naj­czę­ściej poja­wiają się w wia­do­mo­ściach, któ­re dosta­ję, czy też na gru­pie moty­wa­cyj­nej, któ­rą pro­wa­dzę, kwe­stia tego co ludzie powie­dzą? była­by, z pew­no­ścią, w ści­słej czo­łówce. Ostat­nio ten temat zaprząt­nął mi gło­wę na dłu­żej, ponie­waż mia­łam oka­zję prze­ko­nać się jak to dobrze, że już nie jest ona przed­mio­tem moich zain­te­re­so­wań oraz jak bar­dzo pole­ga­nie na opi­niach… Czytaj dalej
Piszę tego blo­ga od pra­wie dwó­ch lat. Pra­cuję nad sobą chy­ba od pię­ciu… a może będzie już sześć? Policz­my. Naj­pierw trzy lata tera­pii, póź­niej dwa lata zmie­nia­nia z suk­ce­sami, póź­niej rok pora­żek wago­wo-spor­to­wy­ch, spo­wo­do­wa­nych kwe­stiami zdro­wot­nymi, ale jed­nak bez pod­da­wa­nia się — czy­li zaczy­nam siód­my rok. SIEDEM LAT. Wła­ści­wie mogła­bym na tym zakoń­czyć ten tek­st – sie­dem lat pra­cy nad… Czytaj dalej


Doing things changes things.