Wła­śnie mija tydzień odkąd prze­kro­czy­łam metę Mara­to­nu War­szaw­skie­go. Przez cały ten czas pró­bo­wa­łam zna­leźć odpo­wied­nie sło­wa, aby to opi­sać. Już wiem, że nigdy nie znaj­dę. Czytaj dalej

Kilometry

Wszystko się zmienia

7 września 2015
Mogła­bym powie­dzieć, że ten pół­ma­ra­ton nie ma w moim przy­pad­ku żad­nej histo­rii. Nie wal­czy­łam o czas, bie­głam na luzie i bez żad­nych ocze­ki­wań. Celem było głów­nie spraw­dze­nie jak mój orga­nizm docho­dzi do sie­bie po cho­ro­bie, anty­bio­ty­kach i czy może­my wra­cać już do moc­nych, przed­ma­ra­toń­skich tre­nin­gów. To takie tro­chę balan­so­wa­nie i szu­ka­nie zło­te­go środ­ka – z jed­nej stro­ny wie­my, że orga­nizm… Czytaj dalej

Kryzysy

Przystanki

23 sierpnia 2015
Kie­dy szu­ka­my cze­goś, cze­go nie ma w zasię­gu wzro­ku, moja mała bra­ta­ni­ca pod­no­si rącz­ki w geście bez­rad­no­ści, robi rów­nie bez­rad­ną minę i oznaj­mia: NIE MA. Nie pła­cze, nie histe­ry­zu­je, z pew­nym roz­cza­ro­wa­niem stwier­dza fakt. No nie ma. Kie­dy byłam na począt­ku swo­ich zmian, a na dro­dze poja­wia­ła się prze­szko­da, zacho­wy­wa­łam się zgo­ła ina­czej. Pierw­sze pro­ble­my z kola­na­mi, któ­re zresz­tą oka­za­ły… Czytaj dalej

Motywacja

Droga czy cel?

17 sierpnia 2015
W pod­sta­wów­ce zawsze przy­no­si­łam do domu świa­dec­two z czer­wo­nym paskiem, a z powo­du dosko­na­łych wyni­ków w nauce nie koń­czy­łam dru­giej kla­sy. Zda­łam egza­min i od razu prze­nie­sio­no mnie do kla­sy trze­ciej. Wal­czy­łam do upa­dłe­go o każ­dą oce­nę, z każ­de­go przed­mio­tu, nawet jeże­li zupeł­nie mnie nie inte­re­so­wał. W szó­stej kla­sie z dumą poka­za­łam ojcu świa­dec­two ze śred­nią 5,4 i usły­sza­łam: a… Czytaj dalej

Kilometry

Granice

10 sierpnia 2015
Poni­żej może­cie prze­czy­tać mój wpis z face­bo­oka z 10. sierp­nia 2012. Jak wie­cie aktu­al­nie przy­go­to­wu­ję się do swo­je­go mara­toń­skie­go debiu­tu. Minę­ły dokład­nie 3 lata odkąd napi­sa­łam, że „z takim krę­go­słu­pem to się nie nabie­gam”. I, jak widać, bar­dzo się myli­łam.         Pamię­tam, jak 1,5 roku temu usi­ło­wa­łam na siłow­ni pora­dzić sobie z małą, 10kg sztan­gą. Waży­łam ponad… Czytaj dalej
Uwa­ga, będzie ode­zwa! Dosta­ję dużo wia­do­mo­ści, sta­ram się każ­dą potrak­to­wać z nale­ży­tą uwa­gą i porząd­nie odpi­sać. Ale jest jed­no „ale”. Coraz wię­cej osób zada­je pyta­nie: jak to zro­bi­łaś? – jak­by ocze­ki­wa­ło, że opo­wiem o cudow­nej recep­cie na suk­ces. Powiem Wam coś. NIE MA TAKIEJ. Albo zupeł­nie ina­czej – jest jed­na. Zbi­lan­so­wa­na die­ta, ruch i …czas. Wiem, że cza­sem trud­no jest… Czytaj dalej

Motywacja

Pierwszy krok

5 lipca 2015
Oglą­da­łam ten obra­zek pew­nie z milion razy. Poru­szył mnie w swo­jej pro­sto­cie tak, że nie mogłam o nim zapo­mnieć. To dobrze, bo do zmian trze­ba emo­cji. Więc tak sobie patrzy­łam jakiś czas. Mia­łam chęć podzie­lić się nim ze zna­jo­my­mi, ale za bar­dzo się wsty­dzi­łam. Ta dziew­czy­na na zdję­ciu – to ja. Wiel­ka pie­rzy­na wokół mnie, czar­na roz­pacz. I gdzieś jakieś… Czytaj dalej

Motywacja

Wybory

28 czerwca 2015
W pią­tek pla­no­wa­łam iść na kon­cert nad Wisłą. Ład­na pogo­da, począ­tek week­en­du, lubia­na prze­ze mnie artyst­ka. Nie poszłam. Mia­łam do zro­bie­nia tre­ning. Pla­no­wa­łam go na rano, ale zaspa­łam, więc auto­ma­tycz­nie prze­su­nął się na wie­czór. Cał­kiem nie­daw­no moja przy­ja­ciół­ka powie­dzia­ła mi: „Wiesz… na począt­ku byłam na Cie­bie tro­chę obra­żo­na. Bo wcze­śniej mogły­śmy się czę­ściej spo­tkać, a tu nagle dzwo­nię, a Ty… Czytaj dalej
Jakieś trzy lata temu poszłam pierw­szy raz do psy­cho­lo­ga. Opo­wia­da­łam mu o róż­nych rze­czach, któ­re uwa­ża­łam, że są moimi pro­ble­ma­mi, któ­re mi cią­ży­ły, spra­wia­ły ból. A on, jak­by nigdy nic, zapy­tał w któ­rymś momen­cie: czy Pani je? Pyta­nie wyda­ło mi się absur­dal­ne i zatka­ło mnie. No jem, jak każ­dy czło­wiek, jem. Ale on nie ustę­po­wał. Czy Pani je dużo, obja­da… Czytaj dalej

Motywacja

Przymierzalnia

27 maja 2015
W lutym wybra­łam się z mamą na zaku­py. Nie­ustan­nie mam kło­pot z ubra­nia­mi – co kupię, to jest za chwi­lę za duże. Tak było i z kolej­ny­mi dżin­sa­mi. Od lat nie­na­wi­dzi­łam zaku­pów ubra­nio­wych. OK, w ogó­le nie prze­pa­dam za zaku­pa­mi, a tych nie lubi­łam szcze­gól­nie. Cho­ciaż – w pew­nym sen­sie zdą­ży­ły też mi tro­chę zobo­jęt­nieć. Przez całe lata nie mogłam… Czytaj dalej


Doing things changes things.