(nie) bój się

11 czerwca 2017 | 2 komentarze


Ktoś mnie zapy­tał ostat­nio, co w życiu odło­ży­łam na póź­niej. Na ten moment, kie­dy już będę wystar­cza­ją­co dobra, wystar­cza­ją­co pew­na, że dam radę, no i oczy­wi­ście wystar­cza­ją­co szczu­pła. Kie­dy już nie będę musia­ła się nicze­go oba...
Czytaj dalej


Jesteś już duża, Aniu

14 maja 2017 | 19 komentarzy


Może kie­dyś było tak, że jeśli chcia­łaś wie­czo­rem czy­tać książ­kę, to musia­łaś po cichut­ku przy­sią­ść przy czę­ścio­wo prze­szklo­ny­ch drzwia­ch, przez któ­re wpa­da­ło tro­chę świa­tła. O tej porze powin­naś już spać, gdy­by się dowie­dział...
Czytaj dalej


Siłaczka

6 lutego 2017 | 13 komentarzy


Mia­łam kie­dyś chło­pa­ka, któ­ry wiecz­nie mówił o mnie: siłacz­ka… To było jakoś w liceum i cza­sem nie mogę uwie­rzyć, jak bar­dzo to okre­śle­nie do mnie przy­lgnę­ło. Chy­ba do tego stop­nia, że sama uwie­rzy­łam, że ta siłacz­ka to ja i ukła­d...
Czytaj dalej


Jestem Ania i jem kompulsywnie: ep...

29 stycznia 2017 | 24 komentarze


Nie pamię­tam dokład­nie któ­ry to był dzień, pamię­tam tyl­ko, że począ­tek stycz­nia. I pamię­tam, że czu­łam się źle. Było mi kosz­mar­nie smut­no, wyglą­da­ło na to, że tra­cę kogoś bar­dzo waż­ne­go i nie do koń­ca wie­dzia­łam, co z tym zro­bić...
Czytaj dalej


Encyklopedia dobra: daj czerwone!

18 grudnia 2016 | 4 komentarze


Każ­dy z nas miał takie chwi­le, kie­dy życie my wybla­kło. Stra­ciło bar­wy, sens i nie chciał dalej pró­bo­wać. Nasze doświad­cze­nia, pro­blemy i wyzwa­nia są róż­ne, tak jak róż­ni jeste­śmy my. Róż­nie teraz mówi się o ludzia­ch — czło­wie­czeń­...
Czytaj dalej


Już niebawem!

2 listopada 2016 | Brak komentarzy


...
Czytaj dalej


Czy to już?

30 października 2016 | 2 komentarze


Obu­dzi­łam się w środ­ku nocy prze­stra­szo­na. Byłam na wyso­ko­ści 3600m n.p.m., na któ­rej wcze­śniej, pomi­mo tra­dy­cyj­ny­ch obja­wów zwią­za­ny­ch z nagłym, tak dra­stycz­nym wzro­stem wyso­ko­ści, czu­łam się dobrze. Poziom tle­nu we krwi za...
Czytaj dalej


Hej, przygodo!

24 lipca 2016 | 8 komentarzy


W 2012 roku spo­tka­łam na lot­ni­sku w Medio­la­nie mój uko­cha­ny zespół The Cure. Kie­dy już prze­tar­łam oczy jakieś 10 razy i uwie­rzy­łam, że to napraw­dę oni, zaczę­łam się zasta­na­wiać, co zro­bić z fak­tem, że oto sto­ją obok mnie ludzie, k...
Czytaj dalej




Doing things changes things.